Czym
jest nowelizacja?
Przede
wszystkim należy pamiętać, że właściwe zastosowanie tego słowa
w kontekście, który nas interesuje, powinno zawsze zawierać
cudzysłów. Prawdziwe znaczenie nowelizacji można znaleźć gdzieś
obok, nie będę więc do tego wracać, ale przy ogromnej liczbie
przypadków jego użycia na tym blogu, jest pewne jak cholera, że
nie zamierzam dodawać tych znaczków za każdym razem. Jeśli
przychodzicie tutaj, żeby poczytać o tego typu książkach,
powinniście zaakceptować taką pisownię, ot, z miłości do tej
formy literackiej. Jeśli natomiast nie umiecie przełknąć tej
lingwistycznej zniewagi... Cóż, przykro mi, że tak szybko się
rozstajemy, ale Wielki Nowelizator po prostu nie jest dla Was. Ale
nikt nic nie traci, bo z drugiej strony, Wy nie jesteście dla
Wielkiego Nowelizatora.
Czym
jest ten blog?
Zamierzam
z niego zrobić coś w rodzaju bazy danych polskich wydań, ponieważ
nie udało mi się znaleźć czegoś podobnego w Internecie. (Ale
może nie dość dobrze szukałem: jeśli gdzieś tam jesteś,
kontrnowelizatorze, daj znać - może połączymy siły?) Każdy
otarł się w życiu o jakąś nowelizację, niektórzy - na przykład
ja - wręcz w nich pływali i utonęli, ale kto wie tak ile tytułów
naprawdę się w Polsce ukazało? Ja nie wiem, choć wymienić
mógłbym wiele dziesiątków. I właśnie tego zamierzam tutaj
dokonać: wymienić i opisać wszystkie mi znane książki, a przy
okazji odkryć kolejne i również dodać. Niektóre będą
nowościami, o których będę sukcesywnie zamieszczać notki, inne
zaś książkami nowymi tylko dla mnie. Choćby Linia życia:
kto wiedział, że mieliśmy tę powieść w Polsce, nawet jeśli aż
dwa lata po premierze filmu? I że napisała ją autorka nowelizacji
Rain Mana, wydanego również z opóźnieniem? Otóż ja nie
wiedziałem, ale przekonałem się o tym niedawno, kupując obie
książki.
Po
co zawracać sobie tym głowę?
Ponieważ
nowelizacje są super! No, przynajmniej niektóre. Inne są takie
sobie albo wręcz fatalne. Ale jest tylko jeden sposób, żeby się o
tym przekonać, i właśnie dlatego należy je czytać w ilościach
przemysłowych, co robię już ze trzydzieści lat. (Pierwszy był
bodajże E.T.) A dlaczego są super? Bo umożliwiają
niesamowite poszerzenie świata przedstawionego w filmie (albo grze
czy komiksie, ale Wielki Nowelizator zajmuje się głównie
przeróbkami scenariuszy filmowych) i przeżycie danej historii na
nowo, a zarazem po raz pierwszy - w pewnym sensie. Ich autorzy
wykazują się niekiedy wyjątkową inwencją, poszerzając filmowy
scenariusz, uzupełniając go o dodatkowe wątki i motywacje postaci,
ale też łatając luki logiczne, które uważnego widza przyprawiły
pewnie o ból zębów z wściekłości. Dlatego też taka książka
nie tylko może sama w sobie dostarczyć fajnej rozrywki - istnieje
też możliwość, że uprzyjemni na zawsze oglądanie danego filmu.
Bo, na przykład, nie będzie się już wydawać taki płytki. I
głupi.
A
po co zawracać sobie głowę tym blogiem? Bo może w tym co piszę
znajdziecie dla siebie jakieś ciekawe rekomendacje, może
odświeżycie wspomnienia związane z jakaś książką czy filmem z
Waszego dzieciństwa, albo może po prostu moje notki same w sobie
wydadzą Wam się ciekawe/zabawne/oburzające na tyle, żeby doczytać
je do końca i może nawet kiedyś tu wrócić.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz